sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział I "Było tak pięknie..."

   Byliśmy szczęśliwą rodziną. Może małą, ale szczęśliwą. Tylko mama, tata i ja. Czasami zastanawiałam się, jakby było mieć rodzeństwo, ale zawsze dochodziłam do wniosku, że jestem szczęśliwa i rodzeństwo nie jest mi potrzebne. Zresztą, to i tak nie zależy ode mnie.
   Przejdźmy do rzeczy. Mój tata pracuje w firmie komputerowej, a mama zajmuje się domem. Taki schemat powtarzający się się średnio w dwóch na trzech domach. Piszę 'średnio', bo nie wiem dokładnie, w ilu rodzinach jest tak, jak u mojej przyjaciółki Julki, że ojciec jest jednocześnie głową rodziny i zajmuje się gotowaniem, sprzątaniem, praniem i tak dalej, a matka ciężko pracuje, żeby zarobić na utrzymanie rodziny.

   I znowu zboczyłam z tematu. Miało być o mnie, o mojej rodzinie, a zeszłam na statystyki. Tak to już ze mną jest. Moja nauczycielka języka polskiego powiedziała mi kiedyś, że strasznie wszystko rozpisuję, skupiam się na szczegółach, przez co często, tak jak teraz, zapominam o tym, co miałam pisać lub mówić i przechodzę w całkiem inny temat. Teraz okazuje się, że miała rację. Niestety.

   W takim razie wrócę do tematu i napiszę trochę o sobie. Na imię mi Paulina, mam prawie czternaście lat i chodzę do pierwszej klasy gimnazjum. Jak już wcześniej wspomniałam, jestem jedynaczką. Jestem średniego wzrostu, mam długie, ciemnoblond włosy sięgające mi do połowy brzucha, jak mówi moja mama. Oczy koloru niebieskiego odziedziczyłam po mamie, która, tak jak ja, była blondynką. Tata twierdzi, że jestem strasznie podobna do mamy, gdy była w moim wieku. I to nie tylko wyglądem. Ojciec często mówi mniej więcej tak:
-Wiesz co, córciu? Bardzo przypominasz mi pewną dziewczynę, z którą chodziłem w swoim czasie do szkoły.
- Spójrz na mnie, a pamięć ci się nieco odświeży - zwykle odpowiada na to mama.

   Trudno mi jest wyobrazić sobie mamę w moim wieku. Naprawdę. Tm bardziej wyglądającą tak, jak ja i zachowującą się mniej więcej tak samo, bo, jak twierdzi tata, jego żona zachowywała się jako piętnastolatka tak, jak teraz ja. A ja jestem raczej nieśmiała, skryta w sobie. Jestem taką szarą myszką, która ciągle siedzi zakopana pod stertą książek, nie tylko podręczników szkolnych, a mama jest, w każdym razie teraz, duszą towarzystwa. Często spotyka się ze swoimi koleżankami ze szkolnych lat. Ja wolę mieć jedną przyjaciółkę, ale taką od serca.

   Dobra, dość o mnie. Teraz trochę o naszym domu. Jest on niewielki. Ot, taki mały, zwyczajny domek. Mój pokój znajduje się na piętrze, więc mam widok na część podwórka i ulicę. Lubię czasami usiąść przy oknie i patrzeć na ludzi chodzących ulicą, lub krzątających się na swoich podwórkach. Taki mój mały fotoplastykon. Moja sypialnia jest dla mnie 'miejscem świętym'. Panuje to jako taki porządek. Na ścianach poprzyklejane wiszą moje rysunki, bądź zdjęcia. Pod ścianą prostopadłą do tej, w której znajdują się drzwi na mały balkonik, stoi moje łóżko,  szafa z ubraniami i komoda, na której postawiłam klatkę ze Stefanem, moim największym przyjacielem, małą, szarą myszką. . Na przeciwko łóżka stoi biurko. Ściany pokoju są pomalowane na kolor biały, a podłoga wyłóżona jest jasnym panelami, tylko obok łóżka leży miały, puchaty dywan. Jest tu przytulnie.

***
   Jak widać, byliśmy szczęśliwą rodziną. Ale piszę 'byliśmy'. Dlaczego? Niedługo się przekonacie...


                                                                      ~♥~
I oto koniec pierwszego rozdziału. Przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale na razie jestem początkującą, można powiedzieć, 'pisarką'.  Kolejny rozdział postaram się dodać niedługo.
                                         CZYTASZ - KOMENTUJESZ
Mogę się odwdzięczyć komentarzem, jeśli dodasz link do swojego bloga.
To chyba tyle.

7 komentarzy:

  1. Fajne ;3 Czekam na następną część. ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, podoba mi się. :3 Masz ciekawy styl pisania jak na pisanie w pierwszej osobie, uwierz mi, wielu osobom to nie wychodzi i czytanie tego idzie opornie. A jednak jak dla mnie zepsułaś trochę końcówkę: dokładniej chodzi mi o fragment "dlaczego? niedługo się przekonacie...". Takie zakończenia potrafią umiejętnie zepsuć wcześniej stworzony klimat i ta 'tajemniczość' wychodzi mało tajemniczo, że tak to ujmę. Ale ogółem jestem ciekawa co będzie dalej, sooł, jest nieźle, szczególnie jak na to, że jesteś początkująca. Nawet nie wiesz ile tych blogowych, początkujących "pisarek" robi podstawowe błędy, a ludzie to czytają i chwalą...
    Życzę powodzenia i zapraszam do mnie. <3
    hidden-crimes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, tą końcówką chyba naprawdę zawaliłam ;o
      No cóż, następnym razem postaram się, żeby takie coś było bardziej 'tajemniczę'. I dziękuję za pozytywną opinię :3

      Usuń
  3. Naprawdę, niezłe opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahahahah, na imię Paulina, ciemny blond włosy, niebieskie oczy .. KTO TO MOŻE BYĆ? ... XDDDD

    OdpowiedzUsuń